In the first couple of posts I mentioned a few unpleasant professional life stories in which I had to face some openly expressed opinions on women’s intellectual potential. I considered those memories lost in the ash heap of history and safely distant, belonging in the “bad stuff turned good anecdotes” drawer.
Up until last week.
At this point I am the only girl at the team. I miss a girl to talk to not only because there is nobody I can complain to about the female ailments. After 4 years of education in a completely feminine environment (28 beatiful, ambitious adolescent girls in one classroom) and another 5 in the world of testosterone, I am a eulogist of (relative) balance.
Back to the main thread. We’re at a project meeting. All urgent questions have been discussed, so things get a little bit more relaxed. For some reason, we started talking about Dr. Form, well known to both the regular Poznań University (UAM) and the University of Technology (PP) students. Then the PP people told us about Ms. Font. Reportedly, in many cases she was not competent enough to discuss the actual contents of students’ theses, so she questioned the choice of font. We spent a while basking in self-rightousness, but then the leader of the project decided to cut in, saying “well, she’s a woman, she discusses what she knows best”. Mind you, I am giving the lightest possible version of what he said, because I really do not want to accuse people of things they did not say. I think that in fact it was a bit more harsh.
Again: I am the only girl on the team, and the only girl on the (inter-team) project. The author of those surprising words had stated before that he was really glad with my work so far. I reacted immediately, saying it was a bit too much, but – and unfortunately it’s been happening a lot to me recently – I felt more agitated with every passing minute. None of my colleagues decided to protest against putting things this way.
So I was walking home, trying to figure things out. The statemets made were as follows:
- Justyna is a good employee
- Justyna is a woman
- Justyna does not know shit about colours
- Women are only good at picking up colours
———————————————–
???
I finally decided that, provided the author of the aforementioned words had no reason to lie on his assessment of my work, the only non-contradictory interpretation is that a woman with a scientific mind is not treated as a woman at all. This actually is an interpretation which some people tried to force on me with good intentions – “come on, he treats you like a teammate, and not like any woman”. Uplifting indeed. Firstly, I know plenty of girls with scientific minds, and secondly, those who think in a more “soft” manner do not come down to the one doubtful skill (no offence to professional decorators – I envy you). Among my girlfriends there are laywers, artists, translators, journalists… For Pete’s sake.
I took time digesting it. After a few years with a really difficult boss I had decided not to spent a minute more in a place where the employee is treated with no respect by definition. Having considered more and less radical solutions, I went for the simplest one, that is a normal converstation. I learned that the opinion expressed concerned one person only and not women in general, even if pronounced in a slighly ambiguous manner. Fair enough.
This made me think, though. There is this class of natural language statements like “I like dogs better than cats” that lack quantification, and only last week it stroke me that people can interpret them differently. So, be so kind as to tell me…
Finished? So, what’s the deal with a sentence like ”Men are better drivers than women“? I have always treated them as beginning with the universal (“for each”) quantifier, so they have always irritated me. My bad, or is somebody messing with my head?
W pierwszych postach wspomniałam kilka niezbyt przyjemnych sytuacji z życia zawodowo-naukowego, w których musiałam stawić czoła wyrażanym na głos opiniom na temat możliwości intelektualnych kobiet. Temat wydawał mi się pogrążony w mrokach dziejów i bezpiecznie odległy, przynależny do szuflady z napisem „złe rzeczy, które zamieniły się w dobre angedoty”.
Do czasu.
Jestem w tej chwili jedyną dziewczyną w zespole. Brakuje mi towarzystwa kobiet nie tylko dlatego, że nie mam komu poskarżyć się na kobiece fizyczne dolegliwości. Po czterech latach edukacji w środowisku sfeminizowanym (28 pięknych, ambitnych dziewczyn w trudnym wieku w jednej klasie) i kolejnych pięciu w świecie testosteronu, jestem zdeklarowanym zwolennikiem (względnej przynajmniej) równowagi.
Główny wątek. Zebranie projektowe. Kwestie merytoryczne już omówione, nastąpiło zauważalne rozprężenie. Rozmowa zeszła najpierw na temat Doktora Formatki, dobrze znanego studentom UAM jak i PP, a później na temat Pani Czcionki (swoją drogą, nie rozważyłam wcześniej intrygującej kwestii stopnia PANI Cz.), o której na UAM nikt jeszcze nie słyszał. Historia w skrócie: Pani Czcionka, najwyraźniej nie potrafiąc odnieść się rzetelnie do treści pracy, koncentrowała się na aspektach wyglądu i formatowania. Dłuższą chwilę pławiliśmy się w dobrym samopoczuciu, gdy jeden z moich kolegów z pracy, pełniący nadrzędną rolę w projekcie, którego dotyczyło spotkanie, uciął wspominki słowami „wiadomo, kobieta, mówi o tym, na czym się zna”. Ponieważ nie pamiętam tej wypowiedzi co do słowa, przytaczam ją w najdelikatniejszej możliwej wersji – szczerze mówiąc, myślę, że było trochę mocniej.
Jeszcze raz – jestem jedyną kobietą w zespole, a także jedyną kobietą pracującą we wspomnianym projekcie (między zespołami). Od autora tych przedziwnych słów słyszałam wcześniej, że bardzo ceni sobie moją pracę. Zareagowałam od razu, mówiąc, że to chyba przesada, ale niestety, co zdarza mi się dosyć często, irytacja narastała we mnie falami jeszcze długo po fakcie. Żaden z moich kolegów nie postanowił zaprotestować przeciwko takiemu stawianiu sprawy.
Zatem szłam do domu i starałam się zrozumieć sytuację. Stan rzeczy, wedle opisanych słów, przedstawiał się następująco:
- Justyna jest dobrym pracownikiem
- Justyna jest kobietą
- Justyna nie zna się na kolorach
- Kobiety znają się tylko na wybieraniu kolorów
———————————————–
???
Ostatecznie doszłam do wniosku, że zakładając, że autor wspomnianych słów nie miał żadnego powodu, by mówić mi nieprawdę na temat oceny mojej pracy, jedyną interpretacją niesprzeczną z przedstawionymi powyżej założeniami jest ta, w której kobieta obdarzona ścisłym umysłem nie jest traktowana jako kobieta. Jest to interpretacja, którą pewna grupa znajomych osób próbowała mi wcisnąć „na pocieszenie” – „przecież on nie mówił o tobie, najwyraźniej traktuje cię jako członka zespołu, a nie jako kobietę”. Też mi pocieszenie! Po pierwsze, znam sporo kobiet o ścisłych umysłach, a po drugie, przecież te, które myślą bardziej „humanistycznie”, nie sprowadzają się do tej jednej wątpliwej umiejętności (z całym szacunkiem dla wszelkiej maści dekoratorów, którym szczerze zazdroszczę)! Znam lekarki, prawniczki, artystyki, tłumaczki, dziennikarki… u licha.
Odchorowałam to. Po paru latach pracy z trudnym szefem postanowiłam, że nie spędzę ani chwili więcej w miejscu, gdzie z definicji nie szanuje się pracownika. Rozważywszy mniej i bardziej radykalne rozwiązania zdecydowałam się na najprostsze, czyli zwykłą rozmowę. Ustaliłam, że opinia była opinią o konkretnej osobie, a nie o kobietach w ogóle, być może wyrażoną w nie do końca fortunny sposób. Może być.
Przy okazji, po raz pierwszy dotarło do mnie, w jak odmienny sposób można interpretować pozbawione kwantyfikatorów zdania w języku naturalnym. Pytanie do Ciebie, Czytelniku.
Już? Więc jak w końcu jest ze zdaniem „Mężczyźni są lepszymi kierowcami niż kobiety”? Ja zawsze odbierałam takie wypowiedzi jako te opisane kwantyfikatorem ogólnym („dla każdego”…) i z tego powodu zawsze mnie one oburzały. Mój błąd, czy może ktoś mi wciska ściemę? Jak myślicie?
W tej historii pojawia się osoba X, stanowiąca dla mnie niewyczerpane źródło inspiracji. Spotyka ją jeszcze więcej przedziwnych przygód niż mnie – w dużej mierze dlatego, że bardziej niż ja aktywnie się o nie prosi. Dostałam oficjalne pozwolenie na publikację, zatem do dzieła.
Od wielu lat X starała się pozbyć nadwagi, nabytej w dużej mierze dzięki sterydom przyjmowanym w dzieciństwie w związku z podgłośniowym zapaleniem krtani. Po wielu nieudanych bitwach postanowiła sprawdzić dietę Dukana, obiecującą z punktu widzenia X, jako że pozwala na spożywanie sporych ilości czerwonego mięsa. Notka dla sceptyków: tak, dieta Dukana przeciąża organizm. Tak, nie wolno regularnie spożywać takich ilości białka. Zastanówcie się jednak, co jest gorsze: 30-kilogramowa nadwaga czy parę nabiałowych miesięcy? Co więcej – prawie rok od zakończenia diety X nadal trzyma nową figurę.
Niemniej jednak, dieta Dukana ma dwa poważne efekty uboczne, o których nie wspominają nie tylko jej zwolennicy, ale nawet dietetycy głoszący jej szkodliwość, obawiający się utraty pracy w związku z oferowaną przez dietę samowystarczalnością.
Efekt uboczny nr 1: mniejsza tolerancja na alkohol
NIGDY nie pij alkoholu na diecie Dukana! Przez krótszy okres czasu byłam na diecie razem z X. Pewnego pięknego wieczora odkryłam, że do całkowitego złożenia się z urwaniem filmu włącznie wystarcza mi pół butelki wina. Na dodatek o poranku zwymiotowałam w samochodzie taty, choć wciąż uważam, że za ten fakt Dukan odpowiada tylko częściowo, a znaczącą rolę odegrał nowy styl prowadzenia samochodu przez wspomnianą osobę. Ten wyczyn blednie jednak w porównaniu z reakcją, której doświadczyła X. Przez większość czasu rygorystycznie przestrzegała zaleceń diety, jednak parę razy udała się do miasta ze swoją grupą metalowych przyjaciół i pozwoliła sobie na parę drinków. Pewnego ranka po takiej nocy zadzwoniła do mnie z pociągu relacji Bydgoszcz-Poznań z informacją, że wpadnie do mnie, ponieważ chce mi coś pokazać. „Coś” okazało się być dziurą na wylot w dolnej wardze, powstałą w skutek utraty przytomności i upadku w kolejowej toalecie, w której to X w rezultacie spędziła większą część podróży.
Efekt uboczny nr 2: za mało czasu na zrozumienie konsekwencji utraty wagi
Na diecie Dukana utrata wagi następuje bardzo szybko, więcej wysiłku należy natomiast włożyć w jej utrzymanie w fazie utrwalenia. Jak się okazuje, szybka utrata kilogramów, sama w sobie stanowiąca o psychologicznej przewadze tej diety, ma pewne minusy. Po pierwsze, mniej kilogramów przekłada się na mniejszą tolerancję na alkohol (jak w poprzednim akapicie), ale to jeszcze nie wszystko.
X kocha metalowe koncerty, a młyn pod sceną to jedno z jej ulubionych miejsc na całym świecie. Z racji postury zawsze czuła się tam dość bezpiecznie, gdyż stanowiła niewzruszoną skałę, od której odbijały się wszelkie szalejące lub naprute jednostki. Jeśli ktoś okazywał się zbyt ruchliwy, wystarczyło wystawić łokieć… Pewnego wieczoru, wciąż na diecie, X wybrała się do Warszawy na festiwal, nie biorąc pod uwagę swojego nowego stanu. W pewnym momencie uderzyła ją popchnięta przez tłum osoba, która – ku wielkiemu zaskoczeniu X – bynajmniej się nie odbiła. Zamiast tego zbiła X z nóg, rozcinając przy okazji jej łuk brwiowy. X chciała zwyczajnie kontynuować koncert, jednak okazało się to trudne wobec krwi zalewającej jej prawe oko. Na szczęście w młynie szalał także zawodowy ratownik medyczny, który szybko zatamował krwotok.
ofiara diety Dukana
X udała się do lekarza dzień później. Ten najpierw wybuchnął dzikim śmiechem (załączam zdjęcie, możecie sami ocenić, na ile było to nieprofesjonalne). Zapytana, co się stało, X odparła zgodnie z prawdą, iż była na koncercie. „Na jakim koncercie?”, próbował się dowiedzieć pan doktor, na co wcięła się pielęgniarka, dzieląc się przemyśleniem „Blues to raczej nie był”.
Bonus: katastrofa na Hellfeście
Ten post dedykuję fanom moich ilustracji.
Prawdę mówiąc, nawet przed dniami Dukana, X często wracała do domu z ranami z dumą odniesionymi na festiwalach. Najbardziej widowiskową raną, przynajmniej do czasów zamieszczonego powyżej zdjęcia, była ta z Hellfestu. Zaczęło się od tego, że X uznała, że czapki są dla złamasów, przez co spaliła sobie przedziałek w pełnym festiwalowym słońcu. Nieco później, biegnąc w kierunku grupy znajomych na polu namiotowym, nie zauważyła w porę pędzącej w jej stronę linki od namiotu. Zerwała linkę jednego namiotu, przeleciała przez następny, po czym uderzyła w krzesełko wędkarskie, na którym siedziały dwie osoby – CZOŁEM, doprowadzając w ten sposób do powstania zaprawdę intrygującej, poziomej blizny. Osoby z krzesełka wyleciały w powietrze i skosiły kolejne dwa namioty.
Następnym razem dwa razy zastanowisz się przed rozbiciem namiotu na polu festiwalowym, prawda? Jeśli o mnie chodzi, i tak w najbliższej przyszłości nie planuję wyjazdów pod namiot. Ostatnim razem na Open’erze ktoś nadepnął mi na głowę.
This story concentrates around person X, who is my never ending source of inspiration. She has even more crazy stuff happening to her than I do, mostly because she encourages it more openly. And I just got the permission to publish this story!
X had been struggling to lose some extra kilograms (originally triggered by anti-croup steroids) for years. She finally decided to give the Dukan diet a try, as you are allowed to eat (a lot of) meat in the process. A note to all the haters here: Yes, the diet does strain the organism. Yes, a person is not supposed to eat that much proteins on a daily basis. But what do you think is worse: years of 30kg obesity or a couple dairy months? Also: a year after the diet she is still holding to the new weight.
Still, the diet has two side effects that are not mentioned even by the most critical of the mass of dieticians afraid of losing their jobs.
Side effect one: low alcohol tolerance
Do not EVER drink while on Dukan diet! I mean it! For a shorter time I was on it too together with X and it took only half a bottle of red wine to make me go completely blotto, and puke all over my dad’s car the morning after (but his new way of driving must have something to do with it too). This, however, fades in comparison woth what happened to X. Most of the time she obeyed the dietary recommendations blindly, but a couple of times she went drinking with her metalhead friends. One morning after a night like that she called me from a Bydgoszcz-Poznań train she was on, to tell me she would visit and show me something. What she showed was a hole in her chin she got while falling down after loosing her consciousness in the train toilet, and spending most of the journey there.
Side effect two: no time to understand the implications of a smaller weight
Dukan diet makes you lose the weight very quickly, but then it takes an effort to maintain it in the consolidation phase. As it turns out, the quick loosing of the kilograms, a great psychological incentive by itself, can be tricky. First of all, with less kilos you can drink even less alcohol (see the previous section), but that’s not all.
X loves going to black metal concerts and the mosh pit is, or used to be, one of her most favourite places on Earth. Due to her posture she used to be quite safe in there, as other people were mostly bouncing off, and if they did it to aggressively she would just stick an elbow out. So one night, while still on the diet, she went to a small festival in Warsaw without accounting for her new shape. Then a guy, pushed by somebody else, hit her and, to her surprise, did not bounce off at all. He took her down instead, cutting her superciliary arch. She wanted to continue the concert, but she could hardly see with blood blurring her vision. Luckily for her, a paramedic was moshing in the same pit and helped her stop the bleeding.
She went to the doctor the following day, and the doctor burst into laughter a moment after first looking at her (I am attaching an actual photo for you to judge if this behaviour was unprofessional). When asked what had happenned, person X answered “Oh, I went to a concert ”. “What kind of concert?” the doctor inquired, and then the nurse cut in, saying “It couldn’t have been blues, I suppose”.
Dukan diet victim
Bonus: the Hellfest disaster
This one is dedicated to those who have praised my illustrator skills.
Truth be told, even before the Dukan days, person X used to experience injuries at metal festivals. The most interesting was one from Hellfest. First of all, she thought wearing a hat was not cool enough, so she burnt her hair parting severely. Then, one sunny day at the camping site, she was running towards a group of friends and did not see a guy rope coming quickly towards her. She broke the line of one tent, flew right through another, and then hit a camping chair with two people in it – with her forehead, leaving her with a really mysterious horizontal scar. Those two people flew in the air and took down two other tents.
Makes you think twice before setting up a camp at a festival, doesn’t it? I am not sleeping in a festival camping site anywhere in the near feature anyway. Last time at Open’er somebody stepped on my head.
Polish parliamentary election will be held this weekend.
I am not that into politics, but I keep seeing it affect my life more and more directly. This year it finally seems that literally each running party has humiliated itself by breaking either the law, or former election promises, or basic rules of good manners and human interaction. Unable to trust the media-drawn images, I decided to go to the source, that is to the election programmes published at the parties’s websites (first big surprise: the difference in the programmes’ length). There is obviously no guarantee that any one of them will live up to the declarations, but nonetheless the programmes show the general direction.
The remaining part of this post is a compilation of election declarations concerning women and women’s rights, from all running parties’ programmes. The quotes are shorter than in the Polish version of this post, because I not able to translate that much political newspeak. To clarify: I am not basing my voting decision (which I have made already, but I am far from being satisfied) purely on the women’s rights declarations. Still, I think this part is crucially important! I wrote the post to make voting easier for my Polish friends. I hope the readers of this version will learn some interesting and often exotic facts about Polish political landscape.
Here is a campaign spot I like (of a Democratic Left Alliance candidate), even though this is not my first choice… Just to put you in the right mood. Use Google translate if you are intrigued! (The Polish version of this post has a “women go vote” spot instead)
We recognize family, understood as a union of man and woman, to be the basis of social life. We will not allow bureaucratic ingerention into the upbringing of children. Parents’s right to decide about their children education will be restored.
(Yes, that’s the closest to women’s issues that you can find in their programme.)
Higher labour benefits, longer maternal leaves (6, 9, 12 months for the 1st, 2nd, 3rd (and subsequent) child, respectively). Higher retirement insurance for women at maternal leave. The more children, the higher the pension!
Legal guarantees of life protection (especially constitutional). We will fight against the legalization of prenatal infanticide (so called abortion), euthanasia, and homosexual relationships.
Prostitution is a form of slavery. Clients should be punished too.
Attacks on human nature, like the crimes of abortion or euthanasia, but also genetic experiments, must not be considered justified by the pluralism of ideas.
Drastic examples of breaking public morality are: selective killing of children conceived in vitro, tolerance for brothels, and the ubiquity of pornography.
Quick introduction of a preventive medicine programme for pregnant women and mothers with children. Development of specialist educational and psychological councelling for families. Lower VAT rates for children and teens products.
Free schools of childbirth, family childbirth and anesthesia.
Breastfeeding women should have elastic work hours with the possibility of performing part of their duties from home.
Employers will be exempted from fees and contributions for employees coming back from maternal leave, over the period of 3 years after their comeback.
We believe that the foundation of a morally strong family are Christian values, axiological to our culture. We invariably stand against abortion and euthanasia.
Poland in which women have the same rights that men have. She decides about her own body, and every citizen decides whether they want to give money to the church they belong to.
Liberalization of the abortion act. There is an abortion underground in Poland. The procedures are performed in scandalous conditions, putting women’s lives at risk. There is also abortion tourism to neighbouring countries with less restrictive abortion laws. The abortion act should not promote abortion, but should leave the decision to the women (after medical, psychological and social constultations).
Equal pay for equal work. This state effort will trigger changes decreasing xenophobia, racism and social prejudice.
Free contraception. Lack of money should not lead to unwanted pregnancy or disease. This is the simplest way of preventing abortion. The calendar-based contraceptive methods promoted by the Church are as unnatural as the pill or condoms.
Freedom is also the right to decide on having children or not having them. The woman should decide if, when, and how many children she wants to have.
One cannot speak of equality when women are discriminated against at the job market, in the retirement system, and through the anti-abortion act; atheists and non-Catholics – in the education system; sexual minorities – in the family law, and those who cannot afford expensive legal services – in courts.
The state has to take real care of pregnant women and women after childbirth. We propose: free anesthesia during labour, free medical examination of all, also non-standard types, popularization of courses for future parents, and easier access to professional help of nurses and environmental midwives.
We will try to raise the retirement fee paid from the Budget for people at maternal and paternal leaves.
Incentives for men to participate in child care and education.
State in vitro funding. We will fight against ideologically motivated attempts to restrict in vitro only to married couples.
One of the mechanisms of equality can be so called positive discrimination, like parity in election lists.
Nie fascynuję się polityką, ale coraz częściej widzę, jak bezpośrednio przekłada się ona na moje codzienne życie. W tym roku wydaje się, że nie ma już partii, która nie zbłaźniłaby się całkowicie, łamiąc albo prawo, albo wyborcze obietnice, albo elementarne podstawy kultury osobistej. W sytuacji całkowitego braku zaufania do medialnych wizerunków sięgnęłam do źródła, to jest do opublikowanych na stronach partii programów wyborczych (swoją drogą, zaskoczyły mnie różnice w objętości programów poszczególnych partii!). Oczywiście, gwarancji dotrzymania obietnic nie ma żadnej… Wychodzę z założenia, że program pozwala przynajmniej poznać ogólny kierunek.
W dalszej części postu zamieszczam zestawienie (mam nadzieję, że kompletne – jeśli brakuje ważnych cytatów, proszę o informację) deklaracji poszczególnych startujących partii jeśli chodzi o prawa kobiet. Dla jasności: swojej decyzji wyborczej (a taką już podjęłam, choć mój stan jest daleki od satysfakcji) nie opieram wyłącznie na obietnicach w tej dziedzinie! Jednak ten aspekt jest dla mnie bardzo ważny. Mam nadzieję, że poniższa alfabetyczna kompilacja okaże się przydatna.
Trochę to zajmuje, ale uwierzcie mi, że odfiltrowałam co mogłam z długich programów wyborczych. Warto to przeczytać – część tych ludzi ma naprawdę przerażające pomysły.
Uznajemy rodzinę, rozumianą jako związek kobiety i mężczyzny, za podstawę życia społecznego. Nie pozwolimy na ingerencję biurokracji w wychowanie dzieci, przywrócimy rodzicom możliwości decydowania o ich edukacji.
Platforma Obywatelska („Następny krok. Razem zrobimy więcej.”)
Wzorem krajów najbardziej rozwiniętych wprowadzimy przepisy gwarantujące kobietom „równą płacę za równą pracę”, eliminując dyskryminację kobiet w miejscu pracy.
Stworzyliśmy lepsze szanse rozwoju naukowego kobietom-naukowcom, które dzięki temu mogą mieć szerszą reprezentację w organach zarządzających nauką i szkolnictwem wyższym, a urlopów macierzyńskich nie zalicza się do upływających terminów przewidzianych na awans naukowy i aplikowania o granty na badania lub mobilność zawodową.
Znieśliśmy pobór do wojska. W miejsce obowiązku odbywania zasadniczej służby wojskowej oraz przeszkolenia wojskowego wprowadziliśmy ochotniczą kontraktową zawodową służbę wojskową, a także możliwość pełnienia służby przez kobiety. Dzięki tej decyzji przymusowej mobilizacji do wojska uniknęło już ponad 105 tys. młodych ludzi.
Zmienimy zasady finansowania kosztów szkoły rodzenia, porodu, zwłaszcza dla kobiet, które są w ciąży po raz pierwszy. Podobnie państwo pomoże pokryć koszty znieczulenia okołoporodowego czy porodu rodzinnego.
(…) podniesienie aktywności zawodowej kobiet w wieku 25–50 lat.
W pierwszej kolejności wydłużyliśmy urlopy macierzyńskie i wprowadziliśmy urlopy ojcowskie (potocznie nazywane tacierzyńskimi), które przysługują ojcom po narodzinach dziecka
Chcemy, by Urząd Transportu Kolejowego pełnił rolę rzecznika praw pasażerów. Wzmocnimy jego rolę, szczególny nacisk kładąc na dostępność kolei dla wszystkich grup podróżnych, w tym osób niepełnosprawnych, starszych, kobiet w ciąży, osób podróżujących z dziećmi.
Polska Jest Najważniejsza („Polska obywatelska”)
Wiek emerytalny kobiet i mężczyzn powinien być zrównany i docelowo podniesiony. Niski wiek emerytalny kobiet w połączeniu z dłuższym przeciętnie życiem kobiet nie tylko generuje olbrzymie koszty dla budżetu, ale sprawia, że emerytury kobiet są o wiele niższe niż mężczyzn, w rezultacie więc ten „przywilej” powoduje finansową dyskryminację kobiet.
Polska Partia Pracy („Godność i praca”)
Jesteśmy przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn, gdyż jest to próba narzucenia społeczeństwu zasady „pracuj aż do śmierci”.
Prawica Rzeczypospolitej („Silna Polska dla cywilizacji życia”)
(…) domagać się będziemy zwiększenia zasiłków porodowych. Należy także radykalnie wydłużyć płatne urlopy macierzyńskie zgodnie ze zgłoszonym przez Prawicę Rzeczypospolitej w poprzedniej kadencji projektem (pół roku na pierwsze dziecko, dziewięć miesięcy na drugie i rok na każde następne). Także trzeba zwiększyć ubezpieczenia emerytalne dla matek na urlopach wychowawczych, tak, aby ten okres nie był stracony dla przyszłej emerytury. Trzeba wreszcie uzależnić wysokość przyszłej emerytury dzisiejszych rodziców od ilości wychowywanych dzieci. W Polsce bowiem mamy system emerytalny oparty na solidaryzmie pokoleń. To pokolenie pracujących dzieci pracuje na emerytury swoich rodziców. I nie jest sprawiedliwe, aby rodzice, którzy wychowali więcej potomstwa, rezygnując w ten sposób z innych dóbr, nie korzystali w większym zakresie z pracy swoich dzieci.
Będziemy więc zarówno zabiegać o prawne gwarancje ochrony życia (szczególnie konstytucyjne), jak i przeciwstawiać się dążeniom do legalizacji dzieciobójstwa prenatalnego (tzw. aborcji), eutanazji, związków homoseksualnych.
Należy również uznać (wzorem państw skandynawskich) za wykorzystywanie seksualne każdy przypadek wykorzystywania prostytutek. Cywilizowane społeczeństwo nie może zgodzić się na tego rodzaju współczesne niewolnictwo. Wszystkie te zjawiska traktujemy nie tylko jako naruszające dobro wspólne, ale wręcz same prawa człowieka.
Nie można traktować ataków na naturę ludzką – jak zbrodnie aborcji czy eutanazji, ale również eksperymenty genetyczne – jako działań usprawiedliwionych pluralizmem opinii.
Zasadnicze znaczenie ma jednak również przywrócenie zwyczajnej praworządności w dziedzinie prawa do życia i moralności publicznej. Drastycznymi przykładami jej łamania jest selekcyjne zabijanie dzieci poczętych in vitro, tolerancja dla domów publicznych czy wszechobecność pornografii
Polskie Stronnictwo Ludowe („Człowiek jest najważniejszy”)
Polskie Stronnictwo Ludowe będzie dążyć do szybkiego opracowania i wdrożenia programu profilaktyki zdrowotnej nad kobietą ciężarną oraz matką i dzieckiem. Zasadne jest rozwinięcie specjalistycznego poradnictwa pedagogiczno – psychologicznego dla rodzin oraz wprowadzenie obniżonej stawki VAT na towary i usługi dla dzieci i młodzieży.
Prawo i Sprawiedliwość („Nowoczesna, solidarna, bezpieczna Polska”)
Bezpłatne będą szkoły rodzenia, porody rodzinne czy znieczulenie zewnątrzoponowe.
Kobiety karmiące małe dzieci powinny mieć możliwość elastycznego, ruchomego czasu pracy z możliwością wykonywania części pracy w domu.
Ważną zmianą, zwłaszcza z punktu widzenia młodych rodziców, jest zwolnienie pracodawcy przez trzy lata z obowiązku płacenia składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych za pracowników powracających z urlopu wychowawczego i urlopu macierzyńskiego.
Fundament silnej moralnie rodziny upatrujemy w wartościach chrześcijańskich, które tworzą podstawy aksjologiczne naszego kręgu kulturowego. Niezmiennie opowiadamy się przeciwko aborcji i eutanazji.
Ruch Poparcia Palikota („Nowoczesne Państwo”)
To Polska, w której kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna i to ona decyduje o swoim brzuchu, a każdy obywatel decyduje o pieniądzach na rzecz Kościoła, do którego należy.
Liberalizacja ustawy aborcyjnej W Polsce istnieje podziemie aborcyjne. Zabiegi są wykonywane w skandalicznych warunkach z narażeniem życia kobiet. W sąsiednich krajach obowiązują liberalne przepisy aborcyjne, z których korzystają Polski, jeśli tylko stać je na taki wyjazd. Dlatego też nie ma sensu utrzymywać tak restrykcyjnej ustawy w naszym kraju. Ustawa aborcyjna nie ma na celu namawianie do aborcji, ale powinna, zachowując wymagane konsultacje lekarskie, psychologiczne i społeczne, dawać prawo do decyzji samej kobiecie
Takie same pensje kobiet i mężczyzn. Nie może być tak, że za taką samą pracę kobieta otrzymuje niższe wynagrodzenie niż mężczyzna. We Francji poprzez wprowadzenie stosownej ustawy uzyskany efekt ograniczenia dyskryminacji kobiet. Taki wysiłek państwa, choć biurokratyczny i żmudny, bardzo się opłaci, gdyż uruchomi jednocześnie wiele zmiany powodujących ograniczenia ksenofobii, rasizmu i uprzedzeń społecznych.
Dostęp o środków antykoncepcyjnych za darmo. Brak pieniędzy nie może być barierą dla ograniczania niechcianej ciąży albo ochrony przed AIDS. To najmądrzejszy sposób ograniczania aborcji bez zacietrzewienia religijnego! Lansowana przez Kościół metoda „kalendarzyka” jest tak samo nienaturalna jak prezerwatywa czy pigułki i jej propagowanie wynika wyłącznie z zacietrzewienia Kościoła, a nie ze względów etycznych.
Sojusz Lewicy Demokratycznej („Jutro bez obaw”)
Wolność to prawo do posiadania lub nieposiadania dzieci: przede wszystkim, prawo kobiety do decydowania o tym czy, kiedy i ile dzieci chce urodzić.
Nie sposób mówić o równości, gdy kobiety dyskryminowane są na rynku pracy, w systemie emerytalnym i poprzez ustawę antyaborcyjną, niewierzący i niekatolicy – w systemie oświaty, mniejszości seksualne – w prawie rodzinnym, a wszyscy ci, których nie stać na pomoc prawną na najwyższym poziomie – w sądach.
Państwo musi roztoczyć rzeczywistą opiekę nad kobietami w ciąży oraz po urodzeniu dziecka. Proponujemy: bezpłatne znieczulenie przy porodzie, bezpłatny dostęp do wszystkich, również niestandardowych, badań zalecanych przez lekarza, upowszechnienie szkoleń dla przyszłych rodziców oraz łatwiejszy dostęp przyszłych rodziców do pomocy ze strony pielęgniarek i położnych środowiskowych.
Będziemy dążyć do podniesienia wysokości składki emerytalnej opłacanej z budżetu za osoby na urlopach macierzyńskich i wychowawczych.
Tworzenie systemowych zachęt do angażowania się mężczyzn w wychowywanie i opiekę nad dziećmi, np. poprzez „miesiące ojcowskie”, czy dodatkowe miesiące urlopu macierzyńskiego, będące swego rodzaju „nagrodą” za wykorzystanie części urlopu przez ojca.
Będziemy dążyli do zapewnienia finansowania ze środków publicznych procedur zapłodnienia in vitro. Będziemy przeciwstawiać się ideologicznie motywowanym próbom ograniczania dostępu do zabiegów in vitro wyłącznie do małżeństw.
Narzędziem równości może być mechanizm tzw. pozytywnej dyskryminacji – na przykład parytet na listach wyborczych.
To pierwszy post w kategorii Semantic Web. Jeśli zaglądasz tutaj, żeby poczytać moje opowieści i narzekania, to tym razem sobie odpuść. Wpis dotyczy problemu technicznego, na który natknęłam się jakiś czas temu i którego rozwiązanie zajęło mi trochę czasu. Popularna wyszukiwarka zawiodła mnie na całej linii – może w przyszłości ktoś w potrzebie trafi na ten post.
Pracuję obecnie w projekcie związanym z technologiami semantic web (po polsku czasem semantyczny Internet). Wykorzystujemy repozytorium RDF (OWLIM) do składowania dużych ilości danych. Zarówno mój programistyczny partner Krzysiek jak i ja sądzimy, że do odpytywania repozytorium o wiele lepiej nadaje się stworzony przez firmę Aduna (producenta repozytorium Sesame) język SeRQL niż będący standardem SPARQL. Nie wszyscy członkowie zespołu są tego samego zdania. Od czasu do czasu i tak musimy pisać zapytania w SPARQL, ponieważ pewne specjalistyczne rozszerzenia OWLIM wywołuje się za pomocą poleceń SPARQL (a może komuś udało się uruchomić funkcjonalność COUNT(*) w OWLIM za pomocą kontekstów SeRQL?)
W ubiegłym tygodniu uznaliśmy, że mimo że dosyć rzadko używamy SPARQL, należałoby w końcu zrozumieć różnicę pomiędzy klauzulami FROM i FROM NAMED. Po poszukiwaniach, które trwały znacznie dłużej niż początkowo zakładałam, trafiłam wreszcie na ten post. Rozjaśnił on sytuację, ale okazał się być nie do końca poprawny (opinię tę opieram na eksperymentach z OWLIM oraz wnikliwej analizie specyfikacji SPARQL).
Do rzeczy. Największy problem brzmi w samej nazwie. Niespodzianka: zarówno FROM jak i FROM NAMED operuja na grafach nazwanych. Moim zdaniem cała odpowiedzialność za zamieszanie dokoła tych słów kluczowych odpowiada samodzielnie właśnie ten fakt. Poniżej umieściłam krótką (i, w założeniu, treściwą) sekcję pytań i odpowiedzi, które powinny raz na zawsze wyjaśnić sytuację.
Jeśli zapytanie nie zawiera FROM ani FROM NAMED, co właściwie jest odpytywane?
Odpytywany jest graf aktywny. Nie daj się oszukać – nie musi on mieć nic wspólnego z grafem domyślnym (ang. default graph). Przykładowo w OWLIM graf aktywny obejmuje całą zawartość repozytorium.
Jest to graf (lub zbiór grafów) odpytywany, gdy nie zostały podane klauzule FROM i FROM NAMED. Może to być graf domyślny, może to być cała zawartość repozytorium… albo coś zupełnie innego, w zależności od implementacji.
Co to jest graf domyślny?
Graf domyślny to graf bez nazwy, lub inaczej – bez kontekstu. Jest to graf zbudowany z trójek RDF, a nie z czwórek.
Jaki efekt ma klauzula FROM?
Klauzule FROM ograniczają zbiór odpytywanych grafów. Szablon przedstawiony w zapytaniu zostanie dopasowany tylko do grafu (lub grafów) zdefiniowanego w klauzuli (klauzulach) FROM. To stwierdzenie jest sprzeczne z treścią wspomnianego powyżej bloga, którego autor, w moim rozumieniu, przekonuje, że grafy nazwane podane w klauzuli FROM są dodawane do grafu domyślnego, który także jest odpytywany.
Przykład. Uwzględnione zostaną jedynie trójki z grafu <http://example.org/foaf/aliceFoaf>.
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/glt;
SELECT ?name
FROM <http://example.org/foaf/aliceFoaf>
WHERE { ?x foaf:name ?name }
Jak efekt ma klauzula FROM NAMED?
Sprawia ona, że do każdej zmiennej reprezentującej w zapytaniu graf nazwany dopasowane zostaną tylko grafy podane w klazulach FROM NAMED.
Przykład (łączący FROM i FROM NAMED). Zmienna ?g zostanie dopasowana albo do grafu <http://example.org/alice>, albo do <http://example.org/bob>, ale nie do żadnego innego grafu nazwanego.
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/>
PREFIX dc: <http://purl.org/dc/elements/1.1/>
SELECT ?who ?g ?mbox
FROM <http://example.org/dft.ttl>
FROM NAMED <http://example.org/alice>
FROM NAMED <http://example.org/bob>
WHERE
{
?g dc:publisher ?who .
GRAPH ?g { ?x foaf:mbox ?mbox }
}
Czy można łączyć FROM i FROM NAMED?
Tak, jak widać powyżej. W przykładzie trójka nazwana musi należeć do jednego z grafów wymienionych w klauzuli FROM NAMED, a luźna trójka zostanie dopasowana do trójki z grafu podanego w klauzuli FROM.
A co, jeśli jest tylko jedna klauzula FROM NAMED?
Wówczas poniższe dwa zapytania zwrócą dokładnie ten sam wynik:
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/>
PREFIX dc: <http://purl.org/dc/elements/1.1/>
SELECT ?who ?mbox
FROM <http://example.org/dft.ttl>
FROM NAMED <http://example.org/alice>
WHERE
{
?g dc:publisher ?who .
GRAPH ?g { ?x foaf:mbox ?mbox }
}
This is the first post in the Semantic Web category. Do not read it if you come here for my storytelling and/or whining. This post describes a technical issue that took me some time to figure out. I had problems with finding the simple answer in Google, so, dear Google, here it is.
I am currently working on a project that includes semantic web technologies. We store a lot of data in an RDF repository (OWLIM). Both my work partner Krzysiek and I think that the SeRQL RDF query language provided by Aduna (the Sesame guys) is much nicer to use than SPARQL. There are people on our team who prefer to use SPARQL as it is a standard. Also, from time to time, we have to write SPARQL queries too, as some of the OWLIM features are only available through SPARQL (has anyone managed to use their COUNT(*) feature with SeRQL contexts?)
Last week we realized that even though we do not use SPARQL often, it is about time to finally understand the difference between FROM and FROM NAMED. After a rather exhausting research I came across this post, which shed some light at the issue, but turned out not to be completely correct (based on our experiments with OWLIM and on the SPARQL spec).
To the point. The most important problem with FROM and FROM NAMED is that – surprise! – both FROM and FROM NAMED concern named graphs. I think this fact alone is responsible for all misunderstandings around those clauses. Below is a consise Q&A section that descibes the situation.
If you do not declare FROM or FROM NAMED, what exactly do you query?
You query the active graph. Do not let anyone fool you – the active graph is not always the default graph! In OWLIM, for instance, the active graph is the whole of the repository.
It is the graph(s) that is queried when FROM and FROM NAMED are not used. It might be the default graph, the whole repository contents… or possibly something else, depending on the implementation.
What is the default graph?
The default graph is the graph without a name, or without a context. This is the graph whose triples are in fact triples and not quads.
What does the FROM clause change?
If you use the FROM clause, you restrict the set of graphs that are queried. Only the named graph(s) given in the FROM clause(s) will be considered while matching the template. This stands contrary to what is stated in the post I mention above (the author, the way I understand it, argues that those triples are added to the default graph which is also queried).
Example. Only triples from the <http://example.org/foaf/aliceFoaf> graph will be used.
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/glt;
SELECT ?name
FROM <http://example.org/foaf/aliceFoaf>
WHERE { ?x foaf:name ?name }
What does the FROM NAMED clause change?
If you use the FROM NAMED, every graph name you use in the query will be matched only to the graph provided in the clause.
Example (which combines FROM and FROM NAMED). ?g will be matched either to <http://example.org/alice> or to <http://example.org/bob>, but to no other named graph.
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/>
PREFIX dc: <http://purl.org/dc/elements/1.1/>
SELECT ?who ?g ?mbox
FROM <http://example.org/dft.ttl>
FROM NAMED <http://example.org/alice>
FROM NAMED <http://example.org/bob>
WHERE
{
?g dc:publisher ?who .
GRAPH ?g { ?x foaf:mbox ?mbox }
}
Can you combine FROM and FROM NAMED?
Yes, see the question above. In the example the named triple has to be found in one of the graphs given in the FROM NAMED clause, and the loose triple will be matched against the graph given in the FROM clause.
What if there is only one FROM NAMED clause?
Then the following two queries yield the same results:
PREFIX foaf: <http://xmlns.com/foaf/0.1/>
PREFIX dc: <http://purl.org/dc/elements/1.1/>
SELECT ?who ?mbox
FROM <http://example.org/dft.ttl>
FROM NAMED <http://example.org/alice>
WHERE
{
?g dc:publisher ?who .
GRAPH ?g { ?x foaf:mbox ?mbox }
}